Wszystko ma swój początek. Tak samo było z moją miłością do książek. Nasz dłuższy "związek" zaczął się nietypowo. Miałam wtedy 11 lat? Wówczas osobowość i charakter intensywnie się kształtuje. Nie lubiłam czytać. Swój wolny czas poza szkołą spędzałam raczej przed komputerem, telewizorem, czasem z kolegami. Nie wiem jak wtedy żyłam bez pasji. Dzisiaj mam ich więcej i nie wyobrażam sobie bez nich funkcjonować.
Jeden dzień i jedno wejście do księgarni zmieniło wszystko. Na półce leżała niebieska, gruba książka. Z ciekawości podeszłam, by zobaczyć ileż to ma ona stron- ponad 1000. Dla mnie wtedy było to ogromnie dużo. Pierwsza myśl: Czy dam radę do przeczytać? Musiałam spróbować. Od razu pojechałam do biblioteki, by założyć kartę i zapoznać się z nową przyjaciółką. Wyznaczyłam sobie cel: 100 stron dziennie. Dzisiaj wydaje mi się to niczym, ale wtedy to dla mnie to było coś wielkiego. Zawsze podziwiałam moją ciocię, że potrafi tyle przeczytać jednocześnie nie rozumiejąc jej zainteresowania. W domu nikt nie zaszczepił do mnie tej miłości.
Pamiętam swoje odczucia po przeczytaniu tych ponad 1000 stron- duma i jedno życzenie " Chcę więcej!". Literacki świat porwał mnie w swoje sidła i nie chce puścić do tej pory. Chwała mu za to! Nie wiem jak bez książek mogłam żyć. Teraz to wydaje mi się nierealne. Dzięki niepozornej, bardzo popularnej serii zaczęłam swoją przygodę z jedną z kilku najważniejszych pasji w moim życiu. Oczywiście potem sięgałam po inne, bardziej "wyszukane" i bardziej "ambitne". Jednak nigdy nie zapomnę tej od której wszystko się zaczęło. A mianowicie książki " Harry Potter i Zakon Feniksa".

Osobiście przez Zakon Feniksa jako dzieciak nie mogłam przejść.. uwielbiałam Czarę ognia i w zasadzie to ona jest dla mnie najwspanialsza z tych 7 części. Jakby nie patrzeć jestem pokoleniem HP i nie wstydzę się tego, z perspektywy czasu cieszę się i dziękuję mojej mamie, która przyniosła mi HP dzięki niej i Rowlinng zaczęłam czytać książki.
OdpowiedzUsuń